O nas słów kilka
Nasze Gospodarstwo Agroturystyczne Pod Bocianami istnieje od 1998 roku. W 2011 roku mija już 13 lat goszczenia w naszym gospodarstwie wczasowiczów, którzy pragną wypocząć w Bieszczadach. Te 13 lat istnienia naszego gospodarstwa agrturystycznego to czas, dzięki któremu możemy poszczycić się ogromnym doświadczeniem oraz profesjonalizmem w zapewnieniu naszym gościom dogodnych warunków oraz niezapomnianych chwil jakie mogą spędzić w Bieszczadach. Nasze doświadczenie bazuje nie tylko na tych 13 lat pracy, ale ma swoje źródło bogatej tradycji naszych przodków. Posiadamy bogate tradycje w przyjmowaniu gości.
Nasza rodzina Pasławskich od wieków mieszka w Bieszczadach, w miejscowości Terka. W okresie międzywojennym nasza rodzina należała do Związku Szlachty Zagrodowej ( którego notabene prezesem był Stanisław Pasławski ). Po zakończeniu II wojny światowej, a także po wysiedleniach ludności związanychz akcją ?Wisła? Bieszczady opustoszały. Pozostały jedynie polskie rodziny, między innymi nasza rodzina Pasławskich.
W latach 50-tych XX wieku zaczęły przybywać w Bieszczady pierwsze grupy pionierów, przecierały pierwsze szlaki w Bieszczadach. Mój dziadek Antoni Pasławski gościł , tych pierwszych turystów jacy zaczęli odkrywać Bieszczady na nowo. Turyści spaliw stodole na sianie lub rozbijali namioty na łąceprzed naszym rodzinnym domem, którywraz ze stodołą stoi do dziś. Wodę czerpaliz przydomowej studni. Natomiast gospodyni moja babka Maria Pasławska gościła przybyłych, zmęczonych i spragnionych ciepłym mlekiem, twarogiem, owczym serem oraz żytnim chlebem z masłem.
Wieczorami turyści zbierali się na ławce przed naszym rodzinnym domem wokół sędziwego już wtedy mojego dziadka Antoniego Pasławskiego by słuchać historii o dawnych dziejach: o I wojnie światowej. Dziadek mój opowiadał o zsyłce na Syberię na którą został zesłany. Mówił o stadach wołów wypasanych na połoninach, gdy był jeszcze młodzieńcem. I biegły wtedy wszystkie myśli ku tym nieogarnionym, zielonym połoninom, gdzie człowiek czuje się naprawdę wolny. I ja takżejako kilkuletni chłopiec przysłuchiwałem się mojemu dziadkowi, biorąc przykład jak należy przyjmować gości. Był to mój pierwszy warsztat przed założeniem gospodarstwa agroturystycznego.
Od początku naszej działalności nasze gospodarstwo należy do Stowarzyszenia Galicyjskich Gospodarstw Gościnnych Bieszczady oraz przez kilka lat należeliśmy do Polskiej Federacji Turystyki Wiejskiej.





